Zrównoważona Europa

Bez tytułu

Z Janezem Potočnikiem, Komisarzem Unii Europejskiej do spraw środowiska, m. in. na temat konferencji Rio+20, polskiej prezydencji i europejskiej drogi ku zielonej gospodarce, rozmawia Łukasz Bandosz.

W 2050 r. gospodarka europejska ma być zrównoważona. Czy to szansa na wzrost jej konkurencyjności, czy zagrożenie ucieczki produkcji do innych regionów świata, gdzie nie będzie tak restrykcyjnych wymagań związanych z ochroną środowiska?

Inne części świata również muszą się zmierzyć z tymi wyzwaniami. Rozwiązując problemy środowiskowe, Europa, jako pierwsza, już teraz może uzyskać przewagę konkurencyjną. Ochrona środowiska i towarzyszące jej zmiany w praktykach biznesowych otworzą nowe szanse i rynki w Europie.

Mówiąc o zrównoważonym rozwoju, należy pamiętać, że realizacja założeń z nim związanych jest nieunikniona. To nie ciężar, ale gwarancja sukcesu i przetrwania w długim okresie. Wyzwanie, przed którym stoimy obecnie, to rozpowszechnienie tego przekazu i podkreślenie potrzeby długoterminowego i zrównoważonego planowania, a nie osiągania krótkoterminowych zysków.

Przedsiębiorcy muszą zrozumieć, jak korzystne będzie dla nich wykorzystywanie surowców najmniej oddziałujących na środowisko, a władze, że efektywne regulacje środowiskowe znacznie ograniczą wydatki na ochronę zdrowia i przywracanie pierwotnego stanu środowiska.

Nikt nie zaprzecza, że różnice w tempie wprowadzania regulacji chroniących środowisko na całym świecie są znaczne i że to może kusić przemysł do przenoszenia zakładów produkcyjnych w rejony, gdzie obostrzenia prawne są mniejsze. Jednak zdarza się to rzadziej niż nam się wydaje. To marginalne i krótkotrwałe zjawisko. Nie zapominajmy, że Unia Europejska propaguje działania na rzecz ochrony bioróżnorodności i klimatu na całym świecie. W tej dziedzinie jesteśmy istotnym i globalnym podmiotem.

W jaki sposób Unia Europejska chce osiągnąć tak ambitny cel? Czy jego koszty będą ponosiły budżety krajów członkowskich, czy przedsiębiorcy?

Czynienie gospodarki europejskiej bardziej zrównoważoną wymaga działań na wielu płaszczyznach, ale również użycia odpowiednich regulacji, narzędzi ekonomicznych i dobrowolnych zobowiązań. Jedną z głównych przeszkód w dążeniu do zrównoważonej gospodarki są instrumenty finansowe, które nie uwzględniają społecznych kosztów wykorzystania poszczególnych zasobów. W związku z tym nie pozwalają kierować gospodarki na zrównoważone tory. To, jak właściwie wykorzystać te narzędzia, określiliśmy w opublikowanym we wrześniu br. „Planie działań na rzecz zasobooszczędnej Europy” (Roadmap to a resource-efficient Europe). Pytanie: „kto za to zapłaci?”, nie jest najtrafniejsze. Koszty realizacji celów środowiskowych zwracają się. Jak w przypadku wszystkich zmian będą wygrani i przegrani, ale tym drugim zawsze możemy zaproponować dodatkowe środki, które pomogą zrekompensować straty.

Minął półmetek polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Jak Pan ocenia działania Polaków w zakresie ochrony europejskiego środowiska? Jakie działania podjęte przez Polskę mogą okazać się najcenniejsze dla Unii Europejskiej?

To dopiero półmetek, ale już teraz można pogratulować Polsce wielu działań. Udało się ustalić wspólne stanowisko Unii Europejskiej na konferencję Narodów Zjednoczonych Rio+20. Polska bardzo aktywnie promuje kampanię na rzecz efektywnego wykorzystywania surowców i świadomych wyborów konsumentów. Efektywne wykorzystywanie zasobów jest kluczowe dla wzrostu konkurencyjności europejskiej gospodarki i polskie Ministerstwo Środowiska mocno to podkreśla podczas tej prezydencji. Zauważyłem postęp w sprawach związanych ze środowiskiem i wewnętrznym rynkiem Unii Europejskiej, np. w kwestii zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego czy biocydów. Rozpoczęto również przygotowywanie dyrektywy regulującej wykorzystywanie paliw w żegludze oraz aktualizację dyrektywy „Seveso”, której zadaniem jest ochrona mieszkańców UE przed wypadkami chemicznymi. Prezydencja przyczyniła się również do lepszego przystosowania polskich regulacji do prawa unijnego. Dotyczy to odpadów, ochrony wód i przyrody, a w szczególności systemu Natura 2000.

Polska w złożach gazu łupkowego dostrzega ogromne szanse na niezależność energetyczną. Z kolei Francja nie chce eksploatować swoich zasobów tego surowca w obawie o stan środowiska naturalnego. Czy pozyskiwanie gazu z łupków okaże się korzystne dla bilansu energetycznego Europy, czy może niebezpieczna dla europejskiego środowiska?

Wydobywanie gazu w procesie szczelinowania hydraulicznego i odwiertów poziomych jest czymś nowym w Europie i na całym świecie poza Stanami Zjednoczonymi. Na obszarze UE wciąż trwają poszukiwania i badania odkrytych złóż. Szacuje się, że w krajach członkowskich, w których proces ten jest najbardziej zaawansowany, pozyskiwanie gazu z łupków można rozpocząć w ciągu trzech lat. Jestem świadomy toczącej się debaty na temat zysków i strat wynikających z wydobycia tego surowca. Musimy być jednak pewni, że gaz łupkowy będzie w pełni bezpieczny dla środowiska i ludzi. Dopuszczenie technologii szczelinowania hydraulicznego i odwiertów poziomych w Europie zależy od udowodnienia przez przemysł wydobywczy władzom i opinii publicznej, że upora się z każdym negatywnym skutkiem.

Biorąc pod uwagę fakt, że technologia jest dla nas nowością, musimy najpierw dobrze poznać i zrozumieć wszelkie konsekwencje związane z jej wprowadzeniem. Z tego względu badamy możliwy wpływ na środowisko i ryzyko wykorzystania dużych ilości wody, a także konieczność przestrzeni potrzebnych do wydobycia gazu łupkowego. Należy znaleźć ewentualne luki prawne, a Komisja Europejska powinna uzupełnić bądź zmienić swoje regulacje.

Podejmując działania związane z wydobyciem gazu niekonwencjonalnego, bierzemy pod uwagę również wizję zrównoważonej Europy. Oceniamy bezpieczeństwo energetyczne i wyniki gospodarcze, ale także wpływ na środowisko, klimat i zdrowie człowieka.

W przyszłym roku w Rio de Janerio odbędzie się Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zrównoważonego Rozwoju Rio+20. Podczas niej zostanie poruszony temat przejścia na zieloną gospodarkę. Jakie działania należy podjąć na szczeblu międzynarodowym, krajowym i regionalnym, by wprowadzić tę koncepcję w życie?

Rada Unii Europejskiej przyjęła już stanowisko UE. Zostało ono przekazane do ONZ 1 listopada. Pozycja UE jest klarowna – propagujemy przechodzenie na zieloną gospodarkę w kontekście zrównoważonego rozwoju i zwalczania ubóstwa. Potrzebujemy przekształceń w kierunku systemu gospodarczego, który zapewni wzrost i rozwój przy jednoczesnym poprawianiu jakości życia, przyzwoitych warunkach zatrudnienia, likwidowaniu nierówności, redukowaniu ubóstwa i ochronie środowiska naturalnego, w którym funkcjonujemy. Dążenie do stworzenia zielonej gospodarki będzie wymagało ochrony kluczowych zasobów. Jest to niezwykle istotne dla wszystkich gospodarek, ale dotyczy w szczególności krajów rozwijających się, które mają szansę na zrównoważony rozwój, dzięki mądremu gospodarowaniu swoimi zasobami. Poza tym informujemy o tym, jakie regulacje prawne, narzędzia rynkowe, standardy zarządzania i zasady włączania sektora prywatnego są konieczne, aby ten mechanizm zadziałał.

Zmiany na szczeblach krajowych są potrzebne, ale nie wystarczą, by przekształcić światową gospodarkę. Wiele wyzwań wymaga reakcji całego świata. Konferencja Rio+20 powinna zakończyć się publikacją mapy drogowej, która określi cele, czas przeznaczony na ich osiągnięcie oraz działania w skali międzynarodowej, które należy podjąć.

Jednym z priorytetów strategii „Europa 2020” jest efektywne wykorzystanie zasobów (resource efficiency). Dlaczego tak ważne jest RE? Jakie działania będą musiały podejmować państwa członkowskie, by realizować tę koncepcję?

Era obfitości i tanich zasobów naturalnych niechybnie kończy się. Dotyczy to surowców, wody, powietrza, bioróżnorodności, a także naziemnych, wodnych i morskich ekosystemów. Presja na te elementy będzie się dalej zwiększać, wszak każdego dnia przybywa 200 tys. osób korzystających z dóbr naszej planety, a przewiduje się, że do 2050 r. wielkość populacji wzrośnie do 9 mld. Nasza przyszłość zależy od tego, jak dziś wykorzystujemy dostępne zasoby. Niestety, konsumujemy je bez zastanowienia się nad konsekwencjami.

Ochrona zasobów jest konieczna do zapewnienia Europie konkurencyjności, stabilnego wzrostu oraz dobrego samopoczucia mieszkańców. Z tego powodu efektywne wykorzystanie zasobów jest sercem strategii reform „Europa 2020”. Przyjęty we wrześniu br. „Plan działań na rzecz zasobooszczędnej Europy” bazuje na już istniejących instrumentach, takich jak zielone zamówienia publiczne, programy badawcze czy prawo dotyczące odpadów. Pierwszy raz umieściliśmy je w spójnej i przewidywalnej strukturze, integrując je ze sobą. Celem Komisji Europejskiej jest wdrożenie zasad efektywnego wykorzystywania surowców w głównych funduszach strukturalnych Unii Europejskiej, w tym:spójności, rolnictwa, rybołówstwa, badań i pomocy zewnętrznej. To, co mogą robić państwa członkowskie, aby realizować RE, to tworzenie warunków rynkowych i zachęt dla przedsiębiorstw, by ceny, podatki i subsydia odpowiadały prawdziwym kosztom wykorzystanych surowców. Druga rzecz to likwidowanie istniejących barier. Poszczególne państwa powinny zachęcać do innowacyjnego myślenia w biznesie i finansach oraz wspierać badania. Trzeba wypełnić luki w naszej wiedzy i umiejętnościach oraz przekonać międzynarodowych partnerów do zmierzania w podobnym kierunku.

Jak Pan ocenia spełnianie przez Polskę wymogów prawodawstwa UE w zakresie ochrony środowiska?

Ilość niezgodnych przepisów cały czas się zmienia. Aktualnie odnotowano 19 naruszeń w polskich aktach prawnych w stosunku do regulacji unijnych w zakresie ochrony środowiska. Są wśród nich takie dyrektywy jak: odpadowa, bateryjna, ptasia, siedliskowa i dotycząca jakości powietrza w Europie. Problemy z transpozycją występują także w przypadku dyrektyw o odpadach pochodzących z przemysłu wydobywczego, recyklingu pojazdów, azotanowej i innych. Niekiedy dostrzegamy problemy związane z brakiem połączeń aktów prawnych państw członkowskich z regulacjami UE. Pamiętamy jednak, że każde państwo funkcjonuje w innych uwarunkowaniach, dlatego staramy się wszystko wyjaśniać i ustalać w drodze indywidualnych negocjacji z poszczególnymi członkami UE. Oczywiście wykorzystujemy również bardziej stanowcze narzędzia, kiedy staje się to konieczne.

Wywiad przeprowadzono drogą elektroniczną 27 października 2011 r.

Opublikowano: Ecomanager Numer 11/2011 (20-21)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *