Wsparcie „zielonych projektów”

Nie ulega wątpliwości, że realizacja przedsięwzięcia związanego z redukcją emisji CO2 czy podnoszeniem efektywności energetycznej wymaga wsparcia w postaci dodatkowego źródła finansowania. Jednym z nich mogą być tzw. jednostki VER (z ang. Voluntary Emission Reductions – Dobrowolne Jednostki Redukcji Emisji).

Powstają one przy okazji realizacji projektów prowadzących do redukcji bądź uniknięcia emisji gazów cieplarnianych, wdrażających odnawialne źródła energii (OZE) czy działania z zakresu efektywności energetycznej. Projekty dobrowolne mieszczą się zatem w kategorii mechanizmów o charakterze międzynarodowym, opartych na określonych wytycznych (metodologie określające rzeczywistą redukcję emisji) i spełniających kryteria kwalifikowalności względem konkretnego standardu, według którego podlegają certyfikacji.

Brak ram czasowych

Ważnym atutem mechanizmów dobrowolnych jest brak bezpośredniego powiązania z regulacjami światowymi i europejskimi. W przeciwieństwie do tzw. Mechanizmów Kioto, czyli Mechanizmu Wspólnych Wdrożeń (ang. Joint Implementation – JI) oraz niektórych rodzajów projektów Mechanizmu Czystego Rozwoju (ang. Clean Development Mechanism – CDM), projekty dobrowolne nie mają ograniczenia czasowego związanego z ich realizacją.

Protokół z Kioto wygasa w 2012 r. i na razie nie ma konkretnych ustaleń odnośnie jego kontynuacji lub porozumienia mogącego go zastąpić. W związku z tym pod znakiem zapytania stoi możliwość generowania jednostek redukcji emisji z mechanizmu JI (tzw. jednostek ERU – Emission Reduction Units) po 2012 r., co praktycznie zamroziło inwestycje w takie projekty. Istnieje co prawda szansa na wydłużenie okresu działania projektów JI, niemniej uzależnione jest to od wyników negocjacji klimatycznych, które póki co nie dają zbyt dużej nadziei na kontynuację systemu w obecnej formie. Mechanizm CDM też czeka głęboka reforma, jednak obecnie istnieje tylko zarys wytycznych, których ostateczny kształt dopiero zostanie poznany.

Przedsiębiorcy czekają na jasne wytyczne Komisji Europejskiej, dotyczące innych rodzajów projektów, które będą akceptowane po 2012 r. Funkcjonują już określenia, takie jak: „projekty bilateralne”, „domestic offsetts”, „CDM eligible post 2012”, jednak istnieje wiele wątpliwości dotyczących tego, co pojęcia te będą oznaczały w praktyce, a przede wszystkim w jaki sposób będą mogły na tym skorzystać polskie przedsiębiorstwa i inne jednostki (np. jednostki samorządu terytorialnego, które zostaną objęte tzw. decyzją effort sharing nr 2009/406/WE z 23 kwietnia 2009 r.), zobowiązane do redukcji emisji CO2, zwiększania efektywności energetycznej czy wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych.

Dla realizowanych projektów dobrowolnych 2012 r. nie jest zagrożeniem, gdyż uznane światowe standardy typu VCS oraz Gold Standard mogą generować redukcje nawet przez kilkadziesiąt lat. Ich cena co prawda zależy od dobrowolnego popytu i nie osiąga poziomu cenowego wyznaczonego przez rynek dla jednostek CER i ERU, jednak w przypadku braku ciągłości możliwości generowania jednostek ERU po 2012 r. to właśnie rynek dobrowolny może stać się sukcesorem mechanizmów projektowych. Wysiłek podjęty dzisiaj ma ogromną szansę przełożyć się na przychód w perspektywie kilku, a nawet kilkunastu lat.

Jednostki VER mogą być generowane zarówno przez deweloperów, którzy liczą na ich certyfikację w ramach systemu Kioto (jako CDM lub JI), jak również w ramach działań projektowych, które nie kwalifikują się do objęcia tymi mechanizmami, np. z projektów nieobjętych jeszcze regulacjami UE, lecz w sposób mierzalny przyczyniających się do obniżania emisji do atmosfery gazów cieplarnianych.

Procedura zatwierdzania projektu jako JI lub CDM jest wielostopniowa. Po przygotowaniu dokumentacji projektowej i jej walidacji przez niezależną, uprawnioną jednostkę projekt wymaga jeszcze ostatecznego zatwierdzenia przez wyspecjalizowane komórki Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu. W dalszej kolejności podlega on ściśle określonej procedurze monitorowania i weryfikacji jednostek wygenerowanych w ciągu monitorowanego okresu. Czasem, przed ostatecznym zatwierdzeniem, jednostki redukcji są sprzedawane na rynku jako jednostki VER, które w przyszłości powinny osiągnąć status CER bądź ERU. Ze względu na ryzyko związane z brakiem ostatecznego zatwierdzenia przez instytucje odpowiedzialne za CDM i JI – cena jednostek nie zatwierdzonych, ale zweryfikowanych, jest ostatecznie niższa niż cena rzeczywiście wydanych jednostek ERU bądź CER.

Standardy certyfikacji

Jednostki VER wygenerowane z projektów dobrowolnych nabierają wartości w wyniku tzw. certyfikacji, czyli potwierdzenia, że spełniają określone kryteria i rzeczywiście przyczyniają się do poprawy jakości środowiska naturalnego oraz standardów życia ludzi.

Najwyższą cenę można uzyskać za jednostki certyfikowane wg jednego z dwóch uznanych światowych standardów – Voluntary Carbon Standard (VCS) oraz Gold Standard. Pierwszy z nich został stworzony w ramach współpracy Międzynarodowego Stowarzyszenia Handlu Emisjami (IETA – International Emissions Trading Associaton), Grupy Klimatycznej (TCG – The Climate Group), Światowej Rady Biznesu dla Zrównoważonego Rozwoju (WBCSD – World Business Council for Sustainable Development) oraz Światowego Forum Gospodarczego (WEF – World Economic Forum). Organizacje te sformułowały zestaw reguł i standardów, którym powinny odpowiadać dobrowolne jednostki VER – nazywane w ramach tego standardu VCU (Voluntary Carbon Units). Procedury związane z przygotowaniem projektu w standardzie VCS są w dużej mierze oparte na metodologiach dotyczących projektów CDM i JI, lecz nie tylko. Brane pod uwagę są także wymogi metodologiczne przyjmowane przez Climate Action Reserve, czyli organizację ukierunkowaną na dobrowolne jednostki redukcji emisji. Aby redukcja emisji kwalifikowała się jako VER, projekt musi spełniać dodatkowe warunki: redukcje muszą być rzeczywiste (dokonane), dodatkowe (wychodzące poza typowe działania „business-as-usual”), mierzalne, trwałe (nie przejściowe), zatwierdzone przez niezależnego, autoryzowanego weryfikatora VCS oraz wykorzystane tylko jeden raz dla „zoffsettowania” emisji. W związku z tym, że metodologie CDM spełniają kryteria wymagane przez organizację VCS, możliwe jest np. zarejestrowanie projektu jako JI, a w przypadku braku możliwości generowania jednostek ERU przez ten projekt po 2012 r., umożliwia się generowanie w kolejnych latach jednostek VCU. Jednostki VCU mogą być generowane przez 10 lat, lecz okres ten można wydłużyć jednokrotnie o kolejne 10 lat.

Kolejny uznany na świecie standard to Gold Standard, który został opracowany przez szwajcarską organizację non-profit, certyfikującą najwyższej jakości dobrowolne jednostki redukcji emisji w ramach mechanizmu CDM (GS-CER) oraz mechanizmów dobrowolnych (GS-VER). Fundację wspiera merytorycznie ponad 60 organizacji pozarządowych z całego świata. Deweloperzy projektów muszą spełnić rygorystyczne standardy certyfikacji wg wypracowanych metodyk CDM lub specjalistycznych metodyk Gold Standard. Tak jak w przypadku VCS – projekt również może zostać początkowo zarejestrowany jako JI, a w przypadku braku kontynuacji tego mechanizmu po 2012 r. – może starać się o certyfikację generowanych jednostek w ramach Gold Standard. Maksymalny okres wydawania jednostek redukcji to 10 lat jednorazowo lub trzy razy po 7 lat (odnawiane każdorazowo po zamknięciu kolejnego siedmioletniego okresu). Akceptowane projekty nie mogą zakłócać spójności Europejskiego Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji CO2 (EU ETS), czyli nie mogą powodować podwójnego liczenia regulowanego decyzją Komisji z 13 listopada 2006 r.

Obrót jednostkami VER

Rynek jednostek VER jest w dalszym ciągu bardzo hermetyczny i mały. Duża ilość dokumentów, wiele różnych standardów, mała ilość inwestorów i projektów wpływa na niewielką płynność na rynku dobrowolnych jednostek VER. Do tej pory żadna z giełd nie podjęła się standaryzacji produktu i wprowadzenia go do obrotu regulowanego. W kwietniu 2010 r. brazylijska giełda zorganizowała aukcję sprzedaży 180 000 jednostek VER, która jednak nie odniosła sukcesu. Kupujący oczekiwali dokładniejszej specyfikacji jednostek. Nie bez wpływu były także fluktuacje rynkowe oraz spadki na światowych giełdach. Należy pamiętać, że jednostki VER wiążą się z większym ryzykiem niż CER, ERU czy EUA, dlatego w czasach niepewności i dużej zmienności są one wybierane mniej chętnie.

Jeżeli Unia Europejska będzie w dalszym ciągu kładła nacisk na ograniczanie emisji poprzez realizację inwestycji prośrodowiskowych, to popularność jednostek VER nie przestanie rosnąć. Ich cena bardzo mocno zależy od standardu, w jakim są generowane. Najdroższe jednostki to te wygenerowane wg Gold Standard, a ich cena kształtuje się na poziomie 9,5 euro/t. Według informacji organizacji Voluntary Carbon Standard Association w transakcjach pozagiełdowych ceny jednostek VCU generowane zgodnie ze standardem VCS osiągały historycznie poziom pomiędzy 4 a 10 dol. za jednostkę. Najtańsze jednostki generowane są w ramach standardów tworzonych przez giełdę CCX (Chicago Climate Exchange). Kontrakty CFI (Carbon Financial Instrument) na giełdzie CCX handlowane są po ok. 0,10 dol./t. Na rynku pozagiełdowym, w prywatnych negocjacjach, można za nie uzyskać cenę dochodzącą do 2 dol./t. Jak widać, ceny są mocno zróżnicowane i zależą nie tylko od ogólnej koniunktury na rynku, ale również od rodzaju projektu, jego lokalizacji, standardu oraz zdolności negocjacyjnych sprzedającego i kupującego.

Dostawa

Jeśli chodzi o system przekazywania jednostek nabywcy, to są one obecnie zapisywane w jednym z trzech rejestrów w celu zapewnienia niepowtarzalności i wymierności jednostek wygenerowanych ze wszystkich realizowanych projektów. Rejestry te prowadzone są przez APX, Markit oraz Caisse des Depots et Consignations, czyli instytucje mające doświadczenie w zapewnianiu infrastruktury rynków finansowych bądź towarowych na całym świecie. Transfer jednostek VER pomiędzy rejestrami pozostaje na razie w fazie planów i nie jest jeszcze technicznie możliwy. Jednostki certyfikowane jako Gold Standard zapisywane są z kolei w prowadzonym przez fundację Gold Standard Registry.

Rynek jednostek VER jest bardzo trudny. Inwestor musi dokładnie sprawdzić jednostki, które kupuje, żeby uniknąć przepłacenia. Często ma też do czynienia z sytuacją, gdy spotyka podobne w istocie jednostki o diametralnie różnych cenach.

Rynek ten może być jednak bardzo ciekawy dla inwestorów i mieć bardzo wymierne korzyści dla środowiska. Podstawowym warunkiem dla jego dalszego rozwoju jest jednak ustalenie jednakowego standardu jednostek. Ponadto istotne jest stworzenie rejestru lub podpięcie rejestracji jednostek i inwestycji pod jeden z już istniejących systemów. Ważne jest, by zapewniony był łatwy dostęp do informacji o projektach, a dostępne informacje były wiarygodne i wystarczające do podjęcia decyzji inwestycyjnej.

Komu sprzedać jednostki VER?

Jednostki z projektów dobrowolnej redukcji emisji nabywane są przede wszystkim przez banki i instytucje finansowe. Ze względu na ryzyko – instytucje rynku kapitałowego bardzo często korzystają z usług wyspecjalizowanych firm, które mają odpowiednią wiedzę i doświadczenie związane z „rynkiem carbon”.

W przeciwieństwie do mechanizmów o charakterze obowiązkowym, których podaż, jak i popyt jest regulowany prawem, mechanizmy dobrowolne oparte są o redukcje emisji z własnej inicjatywy przedsiębiorstw, które wytwarzają jednostki VER.

Jednostki te znajdują również dobrowolnych nabywców, którzy najczęściej wykorzystują je do skompensowania własnej emisji, jeśli nie mogą jej w inny sposób zredukować. Stąd nazywa się je również offsetami.

Światowe trendy

Jakie korzyści odnosi firma z zakupu jednostek offsetowych? Przede wszystkim wspiera w ten sposób projekt, który je wygenerował i przyczynia się do polepszenia jakości środowiska oraz życia ludzi. Pokazuje się na rynku jako podmiot odpowiedzialny społecznie, często w zgodności z realizowaną polityką społecznej odpowiedzialności biznesu (ang. CSR – Corporate Social Responsibility). Coraz częściej firmy chcą mieć również docelowo neutralny wpływ na środowisko, w tym na emisje CO2 (chcą być „carbon neutral”). Ponadto dążą do zmniejszania swojego negatywnego oddziaływania na środowisko, czemu służy narzędzie do wyliczania tzw. śladu węglowego (ang. carbon footprint), czyli całkowitej emisji gazów cieplarnianych odniesionej do produktów bądź usług w całym cyklu ich życia, obejmującym wytwarzanie surowców, transport, procesy produkcyjne i wszelkie inne procesy pośrednie aż do momentu unieszkodliwiania produktów końcowych.

GlaxoSmithKline w ramach realizowanej polityki społecznej odpowiedzialności biznesu chce osiągnąć poziom „carbon neutral” do 2050 r., obniżyć zużycie wody o 20% do 2015 r. oraz nie wysyłać żadnych odpadów na składowiska do 2020 r. Działania te mają być wdrożone nie tylko w ramach własnej działalności firmy, lecz również w całym łańcuchu dostaw. Firma dowodzi, że w wyniku zmniejszonego zużycia energii, materiałów i redukcji kosztów dystrybucji do 2020 r. zaoszczędzi na tym ok. 100 mln funtów rocznie.

Z kolei duża grupa sieciowa w Wielkiej Brytanii – Co-operative Group – planuje zakup miliona jednostek VER z projektów dobrowolnych do końca 2012 r. Grupa zakłada osiągnięcie neutralności pod kątem emisji gazów cieplarnianych do końca 2012 r. w ramach „Etycznego Planu Operacyjnego”. Poprzez zakup jednostek, głównie w ramach standardu VCS, firma zamierza wesprzeć rozwój gospodarki niskoemisyjnej w krajach rozwijających się, co jednocześnie wpłynie na polepszenie standardu życia miejscowej ludności.

Oczywiście zakup jednostek VER jest ostatnim działaniem, jakie podejmują firmy w swoim dążeniu do zneutralizowania negatywnego wpływu na środowisko. W pierwszej kolejności realizowane są cele wewnętrzne, zmierzające do zmniejszenia własnego śladu węglowego, zwiększania efektywności energetycznej czy wykorzystania odnawialnych źródeł energii.

Zielony PR

Dbałość o środowisko ma coraz większe znaczenie dla akcjonariuszy, klientów, kontrahentów, bądź zleceniodawców. Może to wpływać na opinie o produktach, a tym samym na wielkość sprzedaży, wycenę spółki na giełdzie oraz możliwość zdobycia zlecenia w ramach zamówień publicznych. Trendy te coraz bardziej nasilają się i niektóre z nich są już regulowane prawem UE, tak jak „zielone przetargi”, w przypadku których ważnym kryterium przy wyborze najkorzystniejszej oferty jest jej przyjazność dla środowiska.

Wdrażanie „zielonych projektów” daje szereg korzyści ekologicznych i ekonomicznych. Dzięki nim firma zmniejsza swoje negatywne oddziaływanie na środowisko, oszczędza energię i pieniądze, zwiększając własną efektywność energetyczną. Ponadto redukuje koszty zakupu energii poprzez instalację odnawialnych źródeł energii, a nawet zarabia na odsprzedaży jej nadwyżek do sieci, bądź na handlu zielonymi certyfikatami. Poprzez wdrażanie „zielonych projektów” firma buduje też własną niezależność energetyczną przy pomocy energetyki i kogeneracji rozproszonej oraz wspiera lokalne produkty i społeczność. Poprzez analizę śladu węglowego może też określić obszary, w których jej działania proekologiczne będą najbardziej efektywne i najtańsze, a realizując projekty pilotażowe może dzielić się swoim doświadczeniem i know-how z innymi firmami, co stanowi dodatkowe źródło przychodu i skraca okres zwrotu zainwestowanych środków.

Poszukując źródeł finansowania dla projektów, często trzeba spojrzeć szerzej i rozważyć certyfikację w ramach jednego ze standardów rynku dobrowolnego. Pozyskuje się w ten sposób stały dopływ kapitału i skraca okres zwrotu inwestycji. Niepewność odnośnie przyszłości rynku mechanizmów projektowych Kioto oraz kończące się fundusze unijne z pewnością stanowią dodatkową motywację do poszukiwania alternatywnych źródeł dofinansowania projektu. A wszystko wskazuje na to, że „zielonych projektów” będzie powstawało coraz więcej.

Adriana Waszak, wiceprezes Zarządu, Carbon Engineering, Grupa Consus

Opublikowano: Ecomanager Numer 6/2011 (15)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *