Nowe wyzwania systemu EU ETS

Komisja Europejska planuje wprowadzić od 1 stycznia 2013 r. istotne zmiany w zakresie europejskiego systemu handlu emisjami. Ich konsekwencją ma być podwyższenie ceny za uprawnienia do emisji CO2. Działanie to ma zachęcić przedsiębiorstwa do zielonych inwestycji. Jaki wpływ na kondycję polskiego przemysłu będzie miała tego typu decyzja?

opinie_nowe wyzwania_b_krawczyk fot jarosław zagórowski (1)

Jarosław Zagórowski, prezes, Jastrzębska Spółka Węglowa

Planowana przez Unię Europejską decyzja w tej sprawie, świadczy o błędnym rozumieniu przez nią polityki ekologicznej. Kolejny raz mamy do czynienia ze zdominowaniem działań gospodarczych przez kwestie związane z ochroną środowiska i nie realizowaniem zasad zrównoważonego rozwoju, którymi zawsze Unia się szczyciła. Tego typu działania wpływają na pogorszenie konkurencyjności krajów unijnych, a co za tym idzie na utratę miejsc pracy i przewagi technologicznej. Jest to widoczne już teraz, ponieważ najwięcej turbin wiatrowych, ogniw fotowoltaicznych i innych zaawansowanych technologicznie urządzeń produkuje się w Chinach. W przypadku planowanej decyzji o podwyższeniu cen za uprawnienia do CO2 piękną i szczytną filozofię ochrony środowiska wykorzystują grupy interesów, które chcą zarobić na obrocie uprawnieniami do emisji CO2. Oczywistym jest, że jeśli dojdzie do redukcji uprawnień, to ich cena wzrośnie. W ten sposób pierwotny cel tych grup zostanie osiągnięty. Im na pewno będzie się to opłacało, ale nie będzie to korzystne dla polskiego i unijnego przemysłu. Z tego względu UE powinna powrócić do realizowania idei zrównoważonego rozwoju i próbować pogodzić cele wynikające z troski o środowisko z założeniami dążącymi do wzrostu gospodarczego.

opinie_nowe wyzwania_b_krawczyk fot Kamieński

Arkadiusz Kamiński, dyrektor Biura Ochrony Środowiska, PKN ORLEN

Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) ma stanowić jedno z najważniejszych narzędzi walki z globalnymi zmianami klimatu. Jest on jednak bardzo silnie powiązany z gospodarką, gdyż jego reguły przekładają się na długookresowe strategie produkcyjne i wytwórcze, a w efekcie na kondycję przedsiębiorstw nim objętych. Uprawnienia mogą stanowić ważną pozycję kosztową w budżetach wielu firm i koncernów. Planowane przez KE zmniejszenie ilości uprawnień do emisji byłoby ingerencją w ustalone ramy prawne w celu sterowania ceną pozwoleń na emisję, co jednocześnie sprowadziłoby mechanizm ETS do roli instrumentu podatkowego. Z tego względu każda decyzja mająca na celu określenie kształtu tego systemu, powinna być poprzedzona pogłębioną analizą, prowadzącą do optymalnych rozwiązań dla ochrony klimatu, zgodnie z założeniami protokołu z Kioto, a jednocześnie winna zapewnić stabilne i przewidywalne ramy ustawodawcze dla funkcjonowania biznesu. Ingerencja w ceny za certyfikaty CO2 poważnie obniży wiarygodność i przewidywalność systemu dla inwestorów. Może to rzutować na wzrost cen energii, co negatywnie wpłynie na kondycję nie tylko polskiego, ale i europejskiego przemysłu. Wątpliwe wydaje się, aby takie działanie KE faktycznie mobilizowało przedsiębiorstwa do realizowania „zielonych” inwestycji i tym samym gwarantowało osiągnięcie zamierzonego globalnego celu klimatycznego. Wysoka cena uprawnień do emisji CO2 na pewno nie jest jedynym bodźcem do podejmowania działań, w zakresie realizacji nowych inwestycji. Może natomiast negatywnie odbić się na konkurencyjności wielu sektorów przemysłu. Wiadomo przecież, że decyzje inwestycyjne w przedsiębiorstwach podejmowane są w przypadku oczekiwanego wzrostu popytu oraz wyczerpywania się zainstalowanych zdolności wytwórczych. Ponadto wysoka cena CO2 obniży rentowność inwestycji bardziej emisyjnych. Należy podkreślić, iż rozwój technologii zielonej energii musi mieć uzasadnienie ekonomiczne. Nowe, niskoemisyjne i energooszczędne technologie będą realizowane w sytuacji wzrostu popytu na energię oraz w zależności od sytuacji makroekonomicznej. Nastąpi to także w przypadku wyczerpywania się mocy wytwórczych i paliw kopalnych. Planowane przez KE zmiany będą mieć kluczowy wpływ na przemysł, szczególnie ten energochłonny.

opinie_nowe wyzwania_b_krawczyk fot Wacław_Gąsior

Wacław Gąsior, główny inżynier ds. techniki i technologii hutniczych, Departament Polityki Ekologicznej, KGHM Polska Miedź

Rozpoczynający się 1 stycznia 2013 r. trzeci okres działania EU ETS to duże obciążenie dla przemysłu, szczególnie emisyjnego i energochłonnego, takiego jak hutnictwo metali nieżelaznych. Przemysł ten, mimo iż w znacznym stopniu przyczynił się już do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla, ograniczony giełdowymi cenami swoich wyrobów, zapłaci najwięcej. Sztuczne podwyższenie cen uprawnień, o które zabiega Komisja Europejska, to dodatkowe obciążenie dla tej branży, także w wyniku podwyższenia cen za energię elektryczną. Podobno winny jest kryzys, zakłócający funkcjonowanie rynku. Ale czy nie zakładamy wychodzenia z kryzysu? Takie działania podważają zaufanie nie tylko do rynku, ale i tworzonego prawa. Dodatkowo hamują też inwestycje. Efektem będzie zamykanie kolejnych zakładów i przenoszenie produkcji poza UE, najczęściej ze szkodą dla globalnego środowiska. Założenie, że im większe będą obciążenia przemysłu, tym więcej będzie „zielonych” inwestycji, jest wątpliwe. Po zamknięciu hut aluminium przyjdzie kolej na huty cynku… Jaki sektor będzie następny?

opinie_nowe wyzwania_b_krawczyk fot Jankowski 3

Paweł Jankowski, makler papierów wartościowych i giełd towarowych, Consus

Działania Komisji Europejskiej mają na celu zmobilizowanie przedsiębiorstw do inwestycji proekologicznych. Redukcja podaży, poprzez zamrożenie lub wycofanie części uprawnień do emisji ma podnieść ich cenę do poziomu powyżej 15 euro za tonę. W sposób znaczący wpłynie to na koszty funkcjonowania przedsiębiorstw w systemie EU ETS. Szczególnie będzie to widoczne w branży energetycznej. Wysokie koszty będą rekompensowane wzrostem cen produktów, co z kolei wywoła impuls inflacyjny, który przełoży się na podniesienie cen wszystkich towarów. System będzie działać wydolnie, tzn. zacznie wymuszać inwestycje ograniczające emisję szkodliwych gazów do atmosfery. Przedsiębiorstwa muszą już dzisiaj starannie liczyć, co im się bardziej opłaca: inwestycje czy zakup jednostek EUA. Ze względu na liczne ryzyka związane z charakterem rynku, firmy muszą odpowiednio wcześniej przewidzieć kierunki zmian, wyliczyć koszty krańcowe redukcji i wdrożyć odpowiednią strategię zarządzania uprawnieniami. W zależności od sytuacji, ten kto zrobi to najszybciej i najlepiej, zyska przewagę konkurencyjną. Z tego względu ważne jest, by już dziś firmy odpowiednio przygotowały się do funkcjonowania w trzecim okresie rozliczeniowym. Warto rozważyć skorzystanie z kontraktów terminowych i opcyjnych na zakup uprawnień, w celu zabezpieczenia niskiej ceny w przyszłości.

opinie_nowe wyzwania_b_krawczyk fot Pawel_Wierzbicki_B&W_160x200

Paweł Wierzbicki, broker uprawnień do emisji, Vertis Environmental Finance

Wraz z rozpoczęciem 2013 r. wejdziemy w kolejną, trzecią już fazę systemu handlu emisjami w Europie. Będzie ona w znacznym stopniu odróżniać się od dotychczasowych okresów. Darmowe przydziały dla instalacji będą mniejsze i nie pokryją już całego ich zapotrzebowania, a do systemu wejdą przedsiębiorstwa z kolejnych sektorów gospodarczych. Jedna z najważniejszych zmian dotyczy sposobu dystrybucji uprawnień do emisji. Komisja Europejska zdecydowała, iż będą one sprzedawane na aukcjach. W związku z tym zapisem, Polska podjęła decyzję o stworzeniu własnej platformy aukcyjnej. Oprócz naszego kraju na taki krok zdecydowały się też Wielka Brytania oraz Niemcy. Aukcje miałyby rozpocząć się już od 2013 r., jednak ze względu na bardzo dużą nadpodaż uprawnień na rynku i znaczący spadek ich cen, Komisja Europejska rozważa przesunięcie tego terminu. Zaproponowała ona przeniesienie wolumenów uprawnień do emisji CO2, które mają być zbywane na aukcjach w latach 2013-2015 na późniejszy okres trzeciej fazy systemu handlu emisjami. W związku z tym przedstawiono trzy propozycje ilościowe: opóźnienie sprzedaży dla 400, 900 lub 1200 mln uprawnień. Jest to obecnie jedyna możliwość przywrócenia cen uprawnień do poziomu zapewniającego opłacalność inwestycji, mających na celu redukcję CO2. Wobec tego przedstawiciele rządu zapowiedzieli, iż będą mocno sprzeciwiać się zaprezentowanemu rozwiązaniu, ponieważ krajowa struktura produkcji energii opiera się w ponad 90% na węglu, co stanowi wyjątek w skali Unii Europejskiej. Wprowadzenie w życie propozycji unijnych wiązałoby się również ze znacznym wzrostem kosztów dla polskich przedsiębiorstw. Rodzime firmy, odnosząc się do tej sprawy, w większości wyrażają poparcie dla stanowiska Ministerstwa Środowiska.

Przygotowała: Barbara Krawczyk

Opublikowano: Ecomanager 9/2012 (29)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *