Nie rezygnujemy z programu jądrowego

Fot. Darek Iwanskid.iwanski@interia.pl+48 601 362 305www.iwanski.com.pl

Z Hanną Trojanowską, pełnomocnikiem rządu ds. polskiej energetyki jądrowej, m.in. na temat rozwoju energetyki jądrowej na świecie, nowelizacji Prawa atomowego oraz bezpieczeństwa obiektów jądrowych, rozmawia Małgorzata Masłowska-Bandosz.

Przed tragicznymi wydarzeniami w Japonii wiele europejskich krajów, takich jak Czechy czy Rumunia, pracowało nad wdrożeniem kolejnych projektów jądrowych, a inne, np. Białoruś, przymierzały się do budowy pierwszego reaktora tego typu. Czy Pani zdaniem awaria w elektrowni Fukushima wpłynie na zmianę decyzji tych państw?

Jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać jednoznaczne wnioski z awarii w Fukushimie. Z docierających do Ministerstwa Gospodarki informacji wynika, że nie wpłynie ona negatywnie na plany wymienionych krajów w zakresie rozwoju energetyki jądrowej. Może jednak spowodować opóźnienie w ich realizacji.

Po wydarzeniach w Japonii rzeczywiście nasiliły się w Europie starania o wstrzymanie rozwoju energetyki jądrowej. Próbowano je nawet wykorzystać do zmiany polityki energetycznej Unii Europejskiej. Z jednej strony mamy więc próby walki z globalnym ociepleniem, a z drugiej podważanie zasadności rozwoju energetyki jądrowej. W tym samym czasie konkurencyjność gospodarcza jest jednym z priorytetów Unii.

Z pewnością żadna decyzja podejmowana w tych kwestiach nie może być powodowana obawami czy strachem. My nie rezygnujemy z programu jądrowego. Nie sądzę też, by Europa generalnie chciała odejść od energetyki jądrowej. W tej technologii w Unii Europejskiej wytwarza się ok. jednej trzeciej energii elektrycznej, co stabilizuje mix paliwowy Wspólnoty. Poza tym energia elektryczna produkowana w reaktorach jądrowych w wielu krajach subsydiuje inne rodzaje produkcji energii.

Zgodnie z harmonogramem projektu „Programu polskiej energetyki jądrowej”, pierwszy blok elektrowni jądrowej będzie uruchomiony w 2020 r. Czy termin ten nadal jest aktualny?

Uruchomienie pierwszej elektrowni jądrowej na początku trzeciej dekady tego wieku jest zadaniem rzeczywiście bardzo ambitnym. Według rekomendacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, wprowadzenie energetyki jądrowej wymaga od 10 do 15 lat prac przygotowawczych, włączając w to samą budowę pierwszej elektrowni. Czas ten jest także uzależniony od poziomu rozwoju danego kraju.

W naszym przypadku konieczne jest stworzenie praktycznie od podstaw całej potrzebnej infrastruktury: prawnej, organizacyjnej, zaplecza naukowo-badawczego, a także systemu szkolenia kadr. Szczegółowy harmonogram tego przedsięwzięcia określiliśmy w projekcie Programu polskiej energetyki jądrowej. Dotrzymanie zakładanych w nim terminów wymaga ścisłego współdziałania wielu organów państwa i inwestora, tj. Polskiej Grupy Energetycznej. Jak dotąd wszystkie określone w Programie zadania udało nam się zrealizować terminowo. Wierzę, że będzie tak również w przypadku kolejnych, w tym kluczowego punktu dla realizacji następnych etapów Programu, jakim jest przyjęcie do końca czerwca 2011 r. niezbędnych przepisów. Kształt regulacji prawnych pozwoli inwestorowi na prowadzenie dalszych prac przygotowawczych i analitycznych, umożliwiając tym samym bieżącą weryfikację założeń całego projektu.

Jaki jest realny koszt wybudowania elektrowni jądrowej? Czy Polskę stać na to przedsięwzięcie? Czy katastrofa w Japonii, a tym samym konieczność zwiększenia poziomów bezpieczeństwa w elektrowniach, zwiększy koszty budowy tego typu obiektów?

Budowa elektrowni jądrowych jest rzeczywiście procesem kosztownym. W przypadku reaktorów III generacji mówi się o bezpośrednich nakładach inwestycyjnych rzędu 3,5 mln euro za MW wybudowanej mocy. Te nakłady obejmują koszt wyrafinowanych technicznie systemów bezpieczeństwa, zgodnych z najwyższymi wymaganiami i standardami. To duża kwota. Pamiętajmy jednak, że wydatki te będą rozłożone w czasie. Wyższe niż w przypadku konwencjonalnych siłowni koszty budowy elektrowni jądrowej rekompensuje dłuższy okres i niższe koszty ich bieżącej eksploatacji. Ze względu na wiek większość bloków energetycznych i tak musi zostać wymieniona na nowe.

Awaria w Japonii nie powinna wpłynąć na koszty budowy elektrowni jądrowych w naszym kraju. W Polsce zastosowana zostanie nowa generacja reaktorów, w znaczący sposób różniąca się od tych z elektrowni Fukushima I. Zasadniczą różnicą pomiędzy eksploatowanymi tam od ok. 40 lat wczesnymi reaktorami generacji II, a reaktorami generacji III i III+ jest fakt uwzględnienia w tych ostatnich, już na etapie projektowania, rozwiązań ograniczających skutki nawet najmniej prawdopodobnych awarii.

By realizacja pierwszej elektrowni jądrowej była możliwa, niezbędne jest uchwalenie i wejście w życie odpowiednich przepisów prawnych, m.in. nowelizacja prawa atomowego czy też ustawy inwestycyjnej. Na jakim etapie znajdują się obecnie prace nad tymi aktami prawnymi? Kiedy można spodziewać się ich wejścia w życie?

Rada Ministrów 22 lutego br. przyjęła przygotowany przez Ministerstwo Gospodarki wspólnie z Państwową Agencją Atomistyki projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo atomowe oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Równocześnie został też przyjęty projekt założeń do ustawy o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących. W Sejmie 30 marca odbyło się pierwsze czytanie obu projektów. Obecnie trwają prace w Komisji sejmowej nad projektami ustaw. Jak już wspomniałam, liczymy na to, że tempo prac umożliwi wejście w życie tych ustaw do końca czerwca 2011 r.

W połowie marca br. w Gdańsku odbyła się pikieta pod hasłem „Pożegnanie atomówki”. Czy nie obawia się Pani, że, w Polsce nasilą się protesty społeczne przeciwko powstaniu pierwszej elektrowni? Jak przekonać społeczeństwo, że Polsce nie grozi powtórzenie sytuacji z Japonii czy też Czarnobyla?

Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie da się skutecznie wdrożyć energetyki jądrowej bez akceptacji społecznej. W celu jej zyskania i utrzymania konieczne jest przedstawienie społeczeństwu wiarygodnych i rzetelnych informacji na ten temat. W Polsce każdy projekt aktu prawnego już od etapu założeń jest szeroko konsultowany społecznie, a także ogólnie dostępny za pośrednictwem Internetu. Założenia do ustaw pakietu atomowego zostały wysłane do ponad 120 podmiotów z prośbą o opinie i uwagi. Ponadto, niezależnie od konsultacji społecznych, każdy może w dowolnym momencie zgłosić zainteresowanie pracami i zaproponować swoje rozwiązania. Takie uprawnienie gwarantuje ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa. To samo dotyczy innych dokumentów rządowych, w tym także „Programu polskiej energetyki jądrowej”.

Chcemy, aby Polacy byli wszechstronnie informowani o decyzjach dozoru jądrowego o stanie obiektów jądrowych, ich eksploatacji, o wszelkich czynnikach i zdarzeniach mających wpływ na bezpieczeństwo jądrowe i ochronę radiologiczną.

Przyjęliśmy zasadę, że każdy obywatel będzie miał prawo uzyskać pisemną informację m.in. o stanie bezpieczeństwa danego obiektu jądrowego, jego wpływie na zdrowie ludzi i środowisko naturalne. Taki obowiązek umieszczania informacji na swojej stronie internetowej co najmniej raz w roku obciążać będzie kierownictwo obiektu energetyki jądrowej. Informacje o stanie bezpieczeństwa i ochrony radiologicznej obiektów jądrowych będzie udostępniała także Państwowa Agencja Atomistyki, pełniąca funkcję dozoru jądrowego.

Wkrótce zainaugurujemy także ogólnopolską kampanię informacyjną na temat energetyki jądrowej. W przystępny i mam nadzieję ciekawy sposób przedstawimy Polakom najważniejsze zagadnienia związane z energetyką jądrową. Kampania informacyjna będzie prowadzona na kilku poziomach, w tym ogólnopolskim i regionalnym.

Co Pani myśli o zorganizowaniu w Polsce referendum na temat budowy elektrowni jądrowej? Jaki byłby jego przewidywalny efekt?

W naszych planach nie zakładaliśmy ogólnopolskiego referendum, zważywszy, że w najbliższym sąsiedztwie Polski pracuje kilkanaście reaktorów jądrowych, wybudowanych bez konsultacji z nami. W przypadku energetyki jądrowej instytucja ogólnopolskiego referendum wydaje mi się trudna do uzasadnienia, jeśli zakładamy, że takie referendum powinno opierać się na przesłankach merytorycznych i mierzalnych, a nie na emocjach czy instynkcie. Doświadczenia innych krajów po Czarnobylu – Włoch bądź Szwecji – wskazują, że przeprowadzanie ogólnokrajowego referendum w trakcie akcji stabilizującej sytuację po awarii sugeruje wynik łatwy do przewidzenia. Dyskusję na temat energetyki jądrowej łatwo sprowadzić do poziomu dalekiego od merytorycznej wymiany argumentów, a górę biorą emocje.

W mojej opinii, referendum ogólnokrajowe w sprawie energetyki jądrowej jako instrument demokratycznego sposobu podejmowania decyzji powinno dotyczyć znacznie szerszego problemu, a mianowicie pytania o bezpieczeństwo energetyczne państwa oraz sposoby i koszty jego zapewnienia. Przy czym to bezpieczeństwo energetyczne rozumieć należy jako długofalowe zapewnienie dostaw energii elektrycznej przy racjonalnych kosztach, z uwzględnieniem wymogów ochrony środowiska i bezpieczeństwa obywateli, a także z uwzględnieniem zobowiązań Polski i UE w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatycznym.

Prognoza zapotrzebowania na paliwa i energię do 2030 r. przewiduje ponad 50-procentowy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną brutto. Już w ciągu ostatniego roku zanotowaliśmy wzrost krajowego zużycia energii elektrycznej o 4,5% z poziomu 149 do 156 TWh.

Mijają właśnie dwa lata odkąd została Pani powołana przez premiera Donalda Tuska na stanowisko pełnomocnika rządu ds. energetyki jądrowej. Jak bardzo w ciągu tego czasu Polska zbliżyła się do budowy pierwszej elektrowni jądrowej? Co uważa Pani za swój największy sukces, a co za porażkę w tej kwestii?

Naszym wspólnym osiągnięciem, tzn. Ministerstwa Gospodarki, Państwowej Agencji Atomistyki i współpracujących z nami instytucji i urzędów, jest wypracowanie modelu funkcjonowania energetyki jądrowej w Polsce z uwzględnieniem doświadczeń międzynarodowych i krajowych uwarunkowań. Tworzenie infrastruktury organizacyjnej i prawnej dla wdrożenia technologii jądrowej nieobecnej w naszej gospodarce, a wymagającej wysokiej kultury bezpieczeństwa w zakresie technologii, rozwiązań inżynierskich, zarządzania i komunikacji pozwoliła znacznie przybliżyć moment budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Przygotowany jest projekt „Programu polskiej energetyki jądrowej”, poddawany obecnie procedurze strategicznej oceny oddziaływania na środowisko z uwzględnieniem wyników konsultacji, w tym planowanych konsultacji transgranicznych. Trwają prace w parlamencie nad projektami regulacji prawnych umożliwiających podejmowanie wysiłków inwestycyjnych w zakresie energetyki jądrowej oraz nowelizacji regulacji stanowiących wymogi bezpieczeństwa i ochrony na każdym etapie projektowania, budowy i eksploatacji, a także likwidacji po zakończeniu eksploatacji obiektu jądrowego i postępowania z odpadami promieniotwórczymi oraz wypalonym paliwem.

Mam świadomość, jakim kompleksowym i długookresowym przedsięwzięciem jest realizowany przez nas projekt. To największe wyzwanie w historii polskiego rynku energii i całej powojennej gospodarki naszego kraju. Według wielkiej polskiej uczonej Marii Skłodowskiej-Curie: „człowiek nigdy nie ogląda się na to, co zrobione, ale na to patrzy, co ma przed sobą do zrobienia”.

Wywiad przeprowadzono drogą elektroniczną 28 kwietnia 2011 r.

Opublikowano: Ecomanager Numer 5/2011 (14)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *