Liczą się „twarde dowody”

dodatek_ekoodpowiedzialni_licza_sie_m_maslowska-bandosz_fotZ Ryszardem Klimczukiem, prezesem JARS, fundatorem statuetek w konkursie „Ekoodpowiedzialni w biznesie”, m.in. na temat ekoodpowiedzialności polskich przedsiębiorstw, rozmawia Małgorzata Masłowska-Bandosz.

 Dlaczego zdecydowaliście się Państwo wesprzeć organizację konkursu „Ekoodpowiedzialni w biznesie”? Czy konkursy promujące postawy proekologiczne są potrzebne?

Wsparliśmy organizację konkursu „Ekoodpowiedzialni w biznesie”, ponieważ uważamy, że z odpowiedzialności powinien wyrastać fundament nie tylko każdej firmy, ale też społeczny i państwowy. Zyskuje to szczególne znaczenie w ramach dbania o otoczenie, w którym pracujemy, uczymy się czy odpoczywamy. Z tego względu warto wspierać nie tylko organizację konkursów, lecz również każdą inicjatywę stymulującą edukację ekologiczną i działania młodych, kreatywnych ludzi. Na każdym kroku należy pomagać im w dążeniu do przywrócenia w naszym kraju znaczenia słowa odpowiedzialność oraz wykształcenia świadomości, jak istotne jest to dla przyszłości naszej i następnych pokoleń. Musimy pamiętać o wielu aspektach takiej postawy, ponieważ jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za to, co robimy, ale również za to, czego zaniechamy.

Czy Pana zdaniem o polskich firmach możemy powiedzieć, że są ekoodpowiedzialne?

Jesteśmy na najlepszej drodze ku temu, by w niedalekiej przyszłości odpowiedzieć twierdząco na to pytanie. Natomiast dzisiaj warto spojrzeć na punkt odniesienia. W porównaniu do firm skandynawskich jesteśmy daleko w tyle, choć są płaszczyzny, na których udaje się nam z nimi współpracować, co przynosi wzajemne korzyści. Do Europy Zachodniej mamy znacznie bliżej. Wystarczy tylko korzystać z doświadczeń tamtejszych przedsiębiorstw i sprawdzonych rozwiązań, by z każdym rokiem dzielące nas różnice stawały się coraz mniejsze. Dzięki temu zaczniemy też zmieniać się w coraz bardziej ekoodpowiedzialnych. Nie chodzi tu jednak tylko o banalne stwierdzenie tego faktu, ale o dostrzeżenie tego, co już udało się zmienić w polskich firmach i co należy w najbliższej przyszłości poprawić, skupiając się na obszarach, z którymi radzimy sobie gorzej.

Czym powinna wyróżniać się taka firma?

Przede wszystkim efektami podjętych działań. Dziesięć lat temu na tytuł ekoodpowiedzialnej firmy zasłużyć mógł podmiot, który spełniał określone w przepisach wymogi. Teraz to nie wystarczy, potrzebne są „twarde dowody”, a więc wyniki poparte dokumentacją z WIOŚ-u, wpisane w systemy jakości firmy procedury proekologiczne, działania weryfikujące ich skuteczność (audyty, badania, analizy) oraz nagrody i odznaczenia.

Promując jednostki biorące udział w „Ekoodpowiedzialnych w biznesie”, przyczyniamy się do tej ostatniej formy wyróżniania firm. Bycie laureatem konkursu powinno stanowić dla nich zaszczyt, a jednocześnie winno być dostrzegane przez innych, w tym szczególnie przez administrację państwową. Miałoby to niewątpliwie wpływ na zainteresowanie większej ilości podmiotów podjęciem wysiłku zmierzającego do zmniejszenia oddziaływania na środowisko, edukacji pracowników i lokalnych społeczności.

Każdego roku liczymy na ciekawe pomysły uczestników konkursu, które promowane na szeroką skalę pozwolą osiągać sukcesy w zakresie ochrony środowiska. Przy okazji należy również uświadamiać, że działania prośrodowiskowe, podejmowane przez firmy, w dłuższej perspektywie sprzyjają znacznym oszczędnościom.

Jak Pan ocenia trzecią edycję konkursu „Ekoodpowiedzialni w biznesie”? Czy wybór laureata był trudny?

Trzecia edycja konkursu była bardzo ciekawa pod wieloma względami. Duże zaangażowanie firm biorących udział w tej inicjatywie oraz wyrównany poziom uczestników naprawdę mogły imponować. Mimo to wybór laureata nie przysporzył większych trudności. Jego dokonania były bezdyskusyjne i zauważone przez wszystkich członków kapituły.

Istotną zaletą konkursu była także jego oprawa. W przystępny sposób prezentowano ideę wydarzenia, a także odpowiedzialności ekologicznej. Zwieńczeniem zmagań uczestników była uroczysta gala, podczas której zostały wręczone nagrody. Nagrodzone firmy mogły naprawdę poczuć się wyróżnione, kiedy ich przedstawiciele w świetle jupiterów odbierali swoje statuetki.

W związku z tym zachęcam wszystkie przedsiębiorstwa, które jeszcze nie brały udziału w konkursie, a także te uczestniczące bez sukcesów w dotychczasowych jego edycjach, aby przystąpiły do niego w 2014 r. Warto pokazywać bardziej ludzką twarz prowadzonego biznesu, ale także chwalić się swoimi dokonaniami w zakresie ochrony środowiska. Mimo że korzyści płynące z polityki „biznesu odpowiedzialnego” wydają się czasami niewymierne, to w dłuższej perspektywie taka strategia przynosi realny wzrost wartości firmy.

Jakie działania należałoby podjąć, by firm mogących się pochwalić działaniami inwestycyjnymi, edukacyjnymi i informacyjnymi w zakresie ochrony środowiska było jeszcze więcej?

Ważne jest stworzenie przyjaznej atmosfery wokół proekologicznych działań. Przede wszystkim należy wprowadzać rozwiązania promujące i nagradzające (np. odpisy od podatku) firmy działające na rzecz zmniejszenia ingerencji w środowisko. W dalszej kolejności trzeba edukować właścicieli firm, pokazywać im na przykładach, że ekoodpowiedzialność po prostu opłaca się. Widząc konkretny zysk, łatwiej zmotywować się do określonych działań. Pożądane byłoby też informowanie społeczeństwa o przedsiębiorstwach, które nie tylko dbają o środowisko, ale też o dobrą i wysoką jakość wyrobów z branży produkcji żywności. Tego typu rozwiązaniem mogłyby być kampanie społeczne, uświadamiające i promujące istniejące certyfikaty oraz znaki ekologiczne, które są niedostatecznie czytelne i rozpoznawalne.

Wywiad przeprowadzono drogą elektroniczną 4 grudnia 2013 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *