Kradzieże uprawnień do emisji CO2

Weszło w życie Rozporządzenie Komisji Europejskiej nr 1193/2011 z 18 listopada 2011 r. dotyczące rejestru jednostek w ramach unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Ze względu na wykrytą w ostatnim czasie falę kradzieży uprawnień wzmocniło ono m.in. środki bezpieczeństwa przewidziane dla rejestrów.

Kradzieże uprawnień do emisji stały się problemem, który w ostatnim okresie spędzał sen z powiek zarówno operatorom instalacji, jak i pozostałym uczestnikom europejskiego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Po serii kradzieży w styczniu ubiegłego roku, które ujawniono przede wszystkim w Czechach i Grecji, Komisja Europejska zdecydowała się na radykalny krok i zablokowała możliwość dokonywania transakcji spot w ramach EU ETS. Mając na uwadze zaistniałą sytuację i możliwość jej powtórzenia w przyszłości, warto zastanowić się nad konsekwencjami cywilnoprawnymi, z którymi muszą się liczyć ewentualni nabywcy skradzionych uprawnień do emisji. Czy kupujący takie uprawnienia uzyskują do nich tytuł prawny, a więc stają się ich właścicielami?

Zasady ogólne

Odpowiedź na to pytanie zależeć będzie, po pierwsze, od charakteru prawnego uprawnień do emisji w danym porządku prawnym, a po drugie – od tego, jak dany porządek prawny reguluje kwestie zbywania praw, kiedy zbywający nie ma do nich tytułu prawnego (jak osoba dokonująca kradzieży uprawnień), w tym ochronę dobrej wiary nabywcy. W pierwszej kolejności należy zastanowić się nad charakterem prawnym uprawnień do emisji. Do tej pory brakowało ogólnej unijnej regulacji w tym zakresie. Niektóre państwa członkowskie nadają uprawnieniom charakter instrumentu finansowego, towaru lub regulują go jako zupełnie oddzielną kategorię praw.

W polskim systemie prawnym klasyfikacja uprawnień do emisji nigdy nie była uregulowana wprost. By ocenić charakter prawny uprawnień, odwoływano się do zasad ogólnych. Oczywistym jest, że uprawnienia do emisji nie są rzeczami, gdyż w rozumieniu kodeksu cywilnego, są nimi tylko przedmioty materialne, a uprawnienia takiego przymiotu nie posiadają. Dominuje pogląd, że uprawnienie do emisji jest publicznym prawem podmiotowym, czyli uprawnieniem danego podmiotu do emisji danej ilości gazów cieplarnianych do atmosfery, przyznanym przez państwo. Z racji tego, że uprawnienia mogą być zbyte odpłatnie, zyskują również przymiot prawa majątkowego. Wykluczyć raczej należy tezę, że uprawnienia do emisji stanowić mogą papier wartościowy, a tym samym instrument finansowy. Po pierwsze, brakuje ścisłego związku między samym uprawnieniem a zapisem tego prawa na rachunku (przyjmuje się, że tytuł prawny do uprawnień do emisji może być zbyty bez dokonania zapisu na rachunku nabywcy). Po drugie, zwykło się także przyjmować, że papiery wartościowe inkorporują prawa prywatne, nie zaś publiczne, jakim jest uprawnienie do emisji.

Problem własności

Jedna z naczelnych zasad polskiego prawa cywilnego stanowi, że nikt nie może przenieść na inny podmiot więcej praw niż sam posiada. Podmiot, który dopuścił się kradzieży uprawnień, nie nabywa tytułu prawnego, więc nie staje się ich właścicielem. W konsekwencji należy przyjąć, że wg zasad polskiego prawa ich właścicielem nie staje się nabywca, który od takiego podmiotu uprawnienia kupuje. Każdy następny podmiot, który uczestniczy w transakcjach, których przedmiotem są rzeczone uprawnienia, również nie nabywa do nich tytułu prawnego. Od tej zasady istnieje jednak szereg wyjątków, kiedy to nabywca, mimo że nabywa od nieuprawnionego, staje się właścicielem danej rzeczy lub prawa. Tak jest np. w przypadku nabycia nieruchomości, kiedy nieuprawniony sprzedawca wpisany jest w księdze wieczystej jako właściciel nieruchomości, choć faktycznie nim nie jest albo w przypadku nabycia składnika spadku od osoby, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku obejmujące ten składnik. Nie jest przewidziany jednak taki wyjątek bezpośrednio dla uprawnień do emisji.

Poza wyjątkami, które odnoszą się do konkretnych stanów faktycznych, istnieje też wyjątek o charakterze dużo bardziej ogólnym, który odnosi się do ochrony dobrej wiary nabywcy. Został on zapisany w art. 169 kodeksu cywilnego i stanowi, że jeżeli osoba nieuprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą, pieniędzmi lub dokumentami na okaziciela zbywa i wydaje je nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia ich w posiadanie, chyba że działa w złej wierze. Nabywca działa w złej wierze wówczas, kiedy ma wiedzę, że zbywca nie jest uprawniony do zbycia rzeczy, jak również wtedy, gdy brak tej wiedzy jest wynikiem jego niedbalstwa. Ten konkretny wyjątek od zasady, że nikt nie może przenieść na inny podmiot więcej praw niż sam posiada, też nie znajdzie zastosowania w przypadku uprawnień do emisji, a wynika to z ich charakteru prawnego. Uprawnienia do emisji nie są rzeczami ani papierami wartościowymi (dokumentami na okaziciela) i co oczywiste nie są pieniędzmi. W konsekwencji nie mieszczą się w zakresie zastosowania tego przepisu.

Zatem przed wejściem w życie rozporządzenia 1193/2011 kupujący, nabywając uprawnienia do emisji od podmiotu nieuprawnionego, nie stawał się ich właścicielem, tak jak każdy następny podmiot, który uczestniczył w transakcjach, których przedmiotem były rzeczone uprawnienia.Właściciel uprawnień (podmiot, któremu je skradziono) mógł domagać się zwrotu od każdoczesnego ich posiadacza. Nabywcy skradzionych uprawnień pozostawała jedynie możliwość domagania się zwrotu ceny od nieuprawnionego sprzedawcy, który w tym czasie pewnie był już nieuchwytny lub niewypłacalny.

Zmiany

Taki stan prawny powodował uzasadnione obawy potencjalnych nabywców uprawnień do emisji, że mogą nabyć uprawnienia skradzione od podmiotów, które nie posiadają do nich tytułu prawnego i w konsekwencji będą zmuszeni oddać zakupione uprawnienia, najprawdopodobniej nigdy nie odzyskując wydanych na nie pieniędzy. Efektem było malejące zaangażowanie w obrót uprawnieniami do emisji. Komisja Europejska postanowiła dokonać dość istotnych zmian w prawie, mających na celu wyeliminowanie tego stanu niepewności i zachęcenie do śmielszego obrotu uprawnieniami do emisji. Zmiany te znalazły swoje odzwierciedlenie w nowym Rozporządzeniu rejestrowym 1193/2011 z 18 listopada 2011 r., które zastąpiło Rozporządzenie 920/2010 z 7 października 2010 r. w sprawie standaryzowanego i zabezpieczonego systemu rejestrów. Bardzo istotną zmianą jest częściowe uregulowanie charakteru prawnego uprawnień do emisji. Co istotne, dzieje się to już na poziomie unijnym, i to w rozporządzeniu, czyli akcie prawnym mającym bezpośrednie zastosowanie i niewymagającym implementacji jak dyrektywa.

Rozporządzenie nadaje uprawnieniu do emisji trzy cechy, stanowiąc, że jest ono zamiennym, niematerialnym instrumentem, który jest zbywalny na rynku.

Jakie konsekwencje można wiązać z takimi postanowieniami?

O ile zbywalność uprawnień do emisji nie jest niczym nowym, to stwierdzenie, że mają one charakter zamienny, pozwoli uciąć spekulacje odnośnie tego, czy należy je traktować jako byty o charakterze zindywidualizowanym czy też zamiennym. Uprawnienia do emisji są nietypowymi prawami, gdyż dzielą się na jednostki, można je zbywać w sposób anonimowy, a w konsekwencji używać uprawnień (do ich umorzenia), które zostały wydane innemu podmiotowi. Te cechy uprawnień do emisji bardzo zbliżały je do rzeczy oznaczonych co do gatunku (jak np. surowce), czyli po prostu zamiennych. Mimo że uprawnienia nie są rzeczami tylko prawami, a polski system prawa cywilnego nigdy nie rozróżniał praw oznaczonych co do tożsamości ani oznaczonych co do gatunku, to uprawnienia do emisji wymykają się tym sztywnym podziałom. Z drugiej strony uprawnienia do emisji, tak jak jednostki Kioto, opatrzone są unikalnym numerem, który zawsze pozwalał je identyfikować i indywidualizować oraz sprawiał, że mimo swojej faktycznej zamienności, miały jednak cechy indywidualne. Rozporządzenie rejestrowe zakłada, że numery te przestaną być widoczne dla użytkowników rejestru. Nie zostaną one jednak usunięte z systemów informatycznych, jednak jedynym podmiotem uprawnionym do ich podglądu będzie administrator rejestru, a w uzasadnionych przypadkach także organy ścigania i nadzoru. Ma to na celu uniemożliwienie identyfikowania skradzionych uprawnień, domagania się ich zwrotu od osób, które znalazły się w ich posiadaniu w sposób nieuprawniony, a także tworzenia „czarnych list” skradzionych uprawnień, którymi nie obracano potem na największych giełdach. To rozwiązanie tym bardziej podkreśla zamienny charakter uprawnień do emisji.

Niematerialny instrument

Niematerialny charakter uprawnień oznacza, oprócz tego, że uprawnienia istnieją jedynie w formie zapisu elektronicznego, również to, że zapis w rejestrze stanowi dowód prima facie tytułu prawnego do uprawnienia. W praktyce sprowadza się to do tego, że to podmiot kwestionujący tytuł prawny posiadacza rachunku będzie musiał wykazać, że uprawnienia te nie są jego własnością. Może to być szczególnie utrudnione, gdyż unikalny numer uprawnień nie będzie dostępny do wglądu dla użytkowników rejestru.

Bardzo istotną zmianą, która znalazła się w rozporządzeniu, jest wprowadzenie przepisu, który zakłada ochronę nabywcy uprawnień w dobrej wierze, w sposób podobny do art. 169 kodeksu cywilnego. Rozporządzenie stanowi, że nabywca i posiadacz uprawnienia działający w dobrej wierze nabywa prawo własności uprawnienia bez wad prawnych. Dodatkowo rozporządzenie niejako petryfikuje wszelkie transakcje dokonane na uprawnieniach, niezależnie od tego, czy sprzedawca miał do nich tytuł prawny. Każda transakcja ma stawać się ostateczna i nieodwracalna z chwilą jej finalizacji. Od tej zasady rozporządzenie wprowadza jedynie dwa marginalne wyjątki.

Kiedy nabywca kupi (w dobrej wierze) skradzione uprawnienia do emisji, to uzyska do nich tytuł prawny, czyli stanie się ich właścicielem i nie będzie musiał ich nikomu zwrócić.

Gdyby ktoś jednak chciał zarzucić nabywcy, że nie jest właścicielem uprawnień, to będzie musiał ten fakt udowodnić, co będzie utrudnione, gdyż unikalne numery uprawnień zostaną utajnione.

Cóż zatem powinien robić podmiot, którego uprawnienia zostały skradzione? Przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo – podobnie jak przy rachunku bankowym. Należy pamiętać, że wiele kradzieży uprawnień wynikało z niskiego poziomu zabezpieczeń i zaniedbań na poziomie operatorów instalacji. Rozporządzenie nakładając na operatorów, ale też i administratora rejestru dodatkowe obowiązki z zakresu bezpieczeństwa, obciążą ich bardziej ryzykiem ich niedochowania, zaś zwiększa ochronę nabywców i tym samym stawia na pewność obrotu. Nie mogąc domagać się zwrotu od nabywcy uprawnień w dobrej wierze, okradziony podmiot może jednak kierować roszczenia odszkodowawcze do podmiotów odpowiedzialnych za kradzież. Nie można wykluczyć również odpowiedzialności administratora rejestru w sytuacji, gdy nie dopełni on swoich obowiązków i kradzież wynikać będzie z tych zaniedbań. Nowelizacja rozporządzenia rejestrowego zawiera wiele rewolucyjnych zmian, które mogą zmienić handel uprawnieniami do emisji, głęboko ingerując w prawo cywilne państw członkowskich. Niewykluczone zatem, że będziemy świadkami sporów przed Trybunałem Sprawiedliwości, dotyczących skali możliwej ingerencji Unii Europejskiej w krajowe systemy prawne.

Konrad Kosicki, adwokat, Norton Rose Piotr Strawa i Wspólnicy

Opublikowano: Ecomanager Numer 3/2012 (24)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *