EUA… tanio sprzedam

Od stycznia 2013 r. instalacje objęte obowiązkiem rozliczania emisji gazów cieplarnianych będą musiały odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Podstawową platformą handlu staną się aukcje – jedna ogólnoeuropejska i trzy krajowe (w tym polska).

Mimo że system EU ETS to nie typowy rynek, tylko konstrukcja polityczna ustawowo regulowana, niestety, nie jest pozbawiony wielu ryzyk. Kończący się w grudniu 2012 r. drugi okres rozliczeniowy pokazał luki w zabezpieczeniach rachunków oraz przepisach fiskalnych. Do dziś ściga się osoby, które dokonały kradzieży uprawnień z kont instalacji oraz nierzetelnych pośredników, pomagających spekulantom dokonywać oszustw na podatku VAT.

Wprowadzenie przez Komisję Europejską jednolitego rejestru europejskiego oraz systemu aukcyjnego, umożliwiającego dokładną weryfikację uczestników rynku, pozwoli zredukować część zagrożeń. Kolejnym krokiem do poprawy bezpieczeństwa transakcji będzie wejście w życie noweli dyrektywy MIFID, w ramach której uprawnienia będą zaklasyfikowane do grupy instrumentów finansowych, a nie towarów. To powinno wymusić objęcie nadzorem państwowym wszystkich pośredników, którzy chcą kontynuować działalność brokerską na tym rynku. Niemniej przedsiębiorstwa handlujące na własny rachunek zapewne nie będą objęte nadzorem, co może doprowadzić do oferowania pośrednictwa na rynku carbon przez tzw. parabanki.

Kupić, ale jak?

Podstawowe pytanie, jakie należy postawić, brzmi, czy kupować za pośrednictwem instytucji finansowej, znajdującej się pod nadzorem, czy samodzielnie stworzyć w firmie mały „carbon desk”? Pierwszym kryterium takiej analizy powinna być strona ekonomiczna. Stworzenie działu handlu uprawnieniami z dostępem do giełdy wiąże się głównie z członkostwem w giełdach, izbach rozliczeniowych oraz bankach rozliczeniowych. Oszacowano, że dopiero w przypadku, gdy roczne zakupy uprawnień do emisji przekraczają 1,5 mln ton, instalacjom opłaca się w ogóle zastanawiać, czy ma sens stworzenie własnego „carbon desku”. Poniżej tego progu handel na własny rachunek będzie droższy, a także obciążony długą listą czynników ryzyka, np. błędne lub nieautoryzowane transakcje.

Należy też wziąć pod uwagę to, czy instalacją zajmuje się zespół ludzi o odpowiednich kompetencjach, niezbędnych do podejmowania decyzji zakupowych, w tym składania ofert na aukcjach, gdzie przedmiotem oferty jest instrument pochodny futures z dostawą w przyszłości, ale rozliczany do tego dnia jak klasyczny instrument finansowy. Do tego dochodzi jeszcze świadomość możliwości, jakie dają instrumenty finansowe, które pomogą stworzyć optymalny dla danej firmy portfel uprawnień do emisji i ograniczyć ryzyko cenowe dla przedsiębiorstwa.W praktyce tylko nieliczni będą w stanie samodzielnie zaspokajać swoje potrzeby zakupowe. Z tego względu w wielu instalacjach jedynym rozwiązaniem będzie właściwy wybór pośrednika.

Znaczenie nadzoru

Zgodnie z art. 18, ust 1, lit b dyrektywy 1031/2010 o aukcjach, oprócz instalacji objętych systemem EU ETS, dostęp do aukcji uprawnień CO2 mogą mieć firmy inwestycyjne, czyli podmioty znajdujące się pod nadzorem. Pośrednicy bez odpowiedniej licencji będą odrzucani przez giełdy prowadzące aukcje, czyli obecnie ICE Futures Europe oraz EEX.

Objęcie nadzorem wiąże się z koniecznością wykazania przez instytucję finansową adekwatności kapitałowej, tj. potwierdzonej przez KNF (lub jej europejski odpowiednik) stabilności finansowej, pozwalającej na prowadzenie działalności maklerskiej. Oznacza to, że klienci korzystający z pośrednictwa domu maklerskiego mają gwarancję wykonania transakcji. Co ważne, takie uprawnienia mogą w Polsce otrzymać tylko podmioty, które zatrudniają zespół złożony z licencjonowanych maklerów papierów wartościowych, doradców inwestycyjnych i maklerów giełd towarowych. Wszelkiego typu rekomendacje i analizy takiego zespołu będą pod stałą kontrolą nadzoru. Wymusza to też na pośredniku, zgodnie z MIFID, pełną transparentność wobec klienta. Oznacza to upublicznianie przez taki podmiot stawek prowizji od zawieranych transakcji w imieniu klienta oraz podawanie ceny rynkowej transakcji. Dzięki temu klient zna wszystkie koszty i ma pewność, że pośrednik nie ukrył dodatkowych opłat. Nie bez znaczenia jest to, że działalność domu maklerskiego stale monitoruje się, a raz w roku poddaje się szczegółowemu badaniu i ocenie nadzorczej.

Do wyboru partnerów na rynku carbon należy podejść strategicznie, tym bardziej że od 2013 r. sukcesywnie będzie zwiększać się ilość uprawnień, które firmy będą musiały dokupić. W 2020 r. dla firm w sektorze energetyki będzie to już 100% całego portfela, jakie muszą umorzyć. To, po jakiej cenie odbędą się transakcje, może już mieć realny wpływ na przewagę konkurencyjną przedsiębiorstw, a nawet ich byt rynkowy. Dlatego też z ogromną ostrożnością należy podchodzić do wszelkich anonsów typu „tanio sprzedam EUA”, za którymi stoją „parabanki”, funkcjonujące tylko dzięki luce w prawie.

opinie_EUA_tanio_j_pres_fot_autora

Juliusz Preś, członek Zarządu, Dom Maklerski Consus

Juliusz Preś karierę zawodową zaczynał jako pracownik naukowy Politechniki Szczecińskiej (obecnie Zachodniopomorski Uniwersytet Szczeciński). W 2006 r. uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Autor jedynej na polskim rynku książki o zarządzaniu ryzykiem pogodowym, a także wielu publikacji naukowych dotyczących zarządzania ryzykiem. Posiada licencję maklera papierów wartościowych. Specjalizuje się w obszarze związanym z wykorzystaniem pochodnych instrumentów finansowych przez firmy energetyczne. Od 2008 r. dyrektor Działu Zarządzania Ryzykiem Pogodowym w Consus, a od 2011 r. członek Zarządu Domu Maklerskiego Consus.

Opublikowano: Ecomanager Numer 1/2013 (32)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *