Energetyka jądrowa w świetle wydarzeń w Japonii

Awarie reaktorów i zagrożenie nuklearne, które było następstwem trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii ożywiło debatę związaną z bezpieczeństwem elektrowni jądrowych na całym świecie. W jakim stopniu sytuacja w Japonii wpłynęła na zmianę sposobu myślenia o energetyce jądrowej? Jakie są obecnie perspektywy jej rozwoju?

dr Stanisław Latek fizyk reaktorowy, rzecznik prezesa Państwowej Agencji Atomistyki

dr Stanisław Latek, fizyk reaktorowy, rzecznik prezesa Państwowej Agencji Atomistyki

Fukushima jest dowodem na to, że we współczesnym świecie mogą zdarzać się sytuacje i zagrożenia, które wcześniej nie zostały uwzględnione. Awaria japońskiej elektrowni nie spowoduje zmiany myślenia o energetyce jądrowej, ale raczej pogłębi podziały, zaostrzy spory, co w konsekwencji może opóźnić realizację programów jądrowych, także w Polsce. Oceniając obecną sytuację, sądzę, że perspektywy rozwoju energetyki jądrowej są nadal dobre. Jest i wciąż będzie ona potrzebna, ponieważ zasoby energetyczne zawarte w ziemi oraz tzw. źródła alternatywne maleją z każdym dniem. Oczywiście trzeba wyciągnąć wnioski z „lekcji Fukushimy”. Należy rozwijać nowe, bezpieczniejsze generacje reaktorów i wprowadzać kolejne przepisy dotyczące bezpieczeństwa jądrowego. Gdyby reaktory elektrowni w Fukushimie zostały zaprojektowane wg obowiązujących dziś standardów, do obserwowanej tam awarii najprawdopodobniej w ogóle by nie doszło.

A. Strupczewski SEREN 1

prof. dr inż. Andrzej Strupczewski, Instytut Energii Atomowej, przewodniczący Komisji Bezpieczeństwa Jądrowego

Przeciwnicy energetyki jądrowej jednym tchem wymieniają zniszczenia w Japonii i o awarii elektrowni Fukushima, sugerując, że to właśnie ona spowodowała tysiące ofiar. Jednak 25 tys. zabitych i zaginionych to efekt trzęsienia ziemi i tsunami, a nie przegrzania paliwa jądrowego. Reaktory w Fukushimie były stare, a mimo to przetrzymały trzęsienie ziemi. Dopiero tsunami, które pozbawiło elektrownię energii i wody chłodzącej, ostatecznie przyczyniło się do przepalenia paliwa. Pomimo tego kataklizamu sama awaria reaktorów nie wpłynęła na wzrost śmiertelności ani wśród obsługi elektrownii, ani wśród pobliskich mieszkańców. Należy oczekiwać iż, w najbliższym czasie w obszarze energetyki jądrowej będą miały miejsce nadzwyczajne kontrole wszystkich elektrowni. W najstarszych reaktorach zostaną wprowadzone znaczne ulepszenia lub będą one wyłączone, a w ich miejsce powstaną nowe. Sądzę, że w przypadku reaktorów III generacji nie należy oczekiwać istotnych zmian.

prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski

prof. zwycz. Władysław Mielczarski, Instytut Elektroenergetyki, Politechnika Łódzka, European Energy Institute

Analizy inwestycyjne dla perspektywy rozwoju elektrowni jądrowych w Polsce są bezlitosne. Żadna z firm energetycznych nie ma zasobów, ani zdolności kredytowych, aby zbudować elektrownię jądrową. Skutki awarii w Fukushimie z pewnością wpłynął na dalszy wzrost kosztów, czyniąc program polskiej energetyki jądrowej zupełnie nierealnym. Przed katastrofą w Japonii koszt budowy jednego bloku o mocy 1600 MW był szacowany na poziomie 30-32 mld zł, bez kosztów rozbudowy infrastruktury towarzyszącej. Po wprowadzeniu nowych standardów technicznych wzrośnie on do 38-40 mld zł. Zatem cały program polskiej energetyki jądrowej, zakładający budowę czterech takich bloków, który był szacowany na 120 mld zł obecnie wyniesie ok. 150-160 mld zł. Z drugiej strony zdolność kredytowa Polskiej Grupy Energetycznej jest szacowana na ok. 16-20 mld zł jako dwukrotna wielkość wskaźnika EBIDTA. O kredytach na budowę elektrowni w Polsce zadecydują międzynarodowe banki i fundusze inwestycyjne, oceniając ryzyko inwestycji i możliwości spłaty kredytu. Te dwa parametry wskazują, że żadna firma nie otrzyma kredytu na budowę elektrowni jądrowej w Polsce. Przed awarią w Fukushimie koszt produkcji energii elektrycznej z nowych elektrowni jądrowych był szacowany na 550-600 zł/MWh. Teraz należy spodziewać się 650-700 zł/MWh, a obecne ceny rynkowe są na poziomie 195 zł/MWh, przy przewidywanym maksymalnym wzroście do 350-400 zł/MW w 2020 r. Mierzmy siły na zamiary i skupmy się na poprawie efektywności energetycznej, lepszym zarządzaniu sieciami czy inwestycjach w energetykę rozproszoną, w tym odnawialne źródła energii. Elektrowni jądrowych w Polsce nie zbudujemy.

Jan Sechter ambasador Republiki Czeskiej w Polsce

Jan Sechter, ambasador Republiki Czeskiej w Polsce

Kryzys, który dotknął elektrownię w Japonii, bez wątpienia przyczyni się do zmian w energetyce jądrowej na świecie. Z tego względu obecna dyskusja na temat bezpieczeństwa i przyszłości tej energetyki jest bardzo potrzebna. Jednakże należy wystrzegać się nieprzemyślanych i nagłych decyzji. Oznacza to, że powinnyśmy starannie rozważyć następstwa ewentualnych postanowień dotyczących ograniczenia wykorzystywania energii jądrowej. Bardzo ważna jest wzajemna wymiana informacji oraz wyciąganie wniosków z sytuacji kryzysowych. Na podstawie analizy przebiegu wydarzeń w Japonii z pewnością powstaną rekomendacje dla innych dysponentów reaktorów jądrowych, dotyczące m.in. bezpieczeństwa. Na tej podstawie poszczególne kraje będą musiały same ocenić ryzyko związane z produkcją energii z atomu. Według ekspertów, Republika Czeska nie jest narażona na podobne problemy jak te, których skutki są obecnie usuwane w Japonii. Biorąc to pod uwagę, rozwój energetyki jądrowej, w naszym kraju nie powinien być zagrożony. Co więcej, badania przeprowadzone już po wydarzeniach, które miały miejsce w Japonii, wykazały, że większość obywateli Republiki Czeskiej nadal popiera długookresową koncepcję energetyczną rządu. Społeczeństwo wierzy również, że krajowym elektrowniom podobne problemy do tej w Japonii nie grozi.

prof. zwycz. Jan Składzień Instytut Techniki Cieplnej, Politechnika Śląska

prof. zwycz. Jan Składzień, Instytut Techniki Cieplnej, Politechnika Śląska

Śmierć lub zaginięcie dziesiątek tysięcy ludzi oraz niebywałe straty materialne po trzęsieniu ziemi i tsunami w Japonii były często w środkach masowego przekazu przesłaniane przez awarię w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Awaria ta w dodatku bywała wykorzystywana politycznie i gospodarczo. Przykładem są korzystne dla lokalnych producentów przypadki wstrzymywania importu japońskiej żywności. Ponadto politycy zza naszej zachodniej granicy wzywali polskie władze do wstrzymania prac nad rozwojem energetyki jądrowej. W tym samym czasie w Polsce masowo montowano sprowadzane z zachodu turbiny wiatrowe, produkujące elektryczność znacznie droższą niż ta z elektrowni konwencjonalnych, za którą oczywiście płaci polski konsument. W wyniku tych i innych, nie zawsze bezinteresownych, działań należy spodziewać się wzmożonej aktywności ze strony środowisk wrogich energetyce jądrowej. W Fukushimie największy problem stanowiła, nieaktualna już, groźba stopienia się paliwa uranowego i przedostania się rozżarzonej, silnie radioaktywnej masy do gruntu. Elektrownia została jednak bezpowrotnie zniszczona i nie będzie odbudowywana. W konsekwencji awarii do otoczenia wydostała się pewna ilość substancji radioaktywnych, w porównaniu jednak z tym, co zostało wyemitowane w czasie prób z bronią jądrową, nie są to znaczące ilości.

dr hab. inż. Konrad Świrski prezes, Transition Technologies

dr hab. inż. Konrad Świrski, prezes,Transition Technologies

Wydarzenia, które miały miejsce w ostatnim czasie w Japonii, zmieniły diametralnie perspektywy rozwoju energetyki jądrowej. Z punktu technicznego widzenia nie stało się nic szczególnie groźnego. Awaria elektrowni jądrowej jest oczywiście bardzo poważna i dlatego obiekt został całkowicie wyłączony z eksploatacji (po zamknięciu będzie wymagać ciągłego nadzoru), natomiast szkody zewnętrzne są umiarkowane. Nowsze typy reaktorów mają zabezpieczenia, które uwzględniają zagrożenia podobne do tych z Fukushimy – elektrowni starszej generacji. Zatem w konstrukcyi obecnie budowanych obiektów nie trzeba niczego zmieniać. Znacznie bardziej istotny dla rozwoju energetyki jądrowej jest jednak efekt działania masmediów i stworzenie wrażenia potencjalnego zagrożenia dla społeczeństwa. W najbliższym czasie należy spodziewać się znacznego spowolnienia rozwoju energetyki jądrowej w Europie, utrzymania rozwoju w Azji i, niestety, zatrzymania programu nuklearnego w Polsce. Dość sceptycznie oceniam pomysły związane z referendum. Wydaje się również, że w obecnej atmosferze nie jest możliwe utrzymanie harmonogramu prac zakładającego zbudowanie pierwszej elektrowni w latach 2020-2022. Prawdopodobnie program zostanie odłożony na czas powyborczy, co spowoduje znaczne opóźnienia lub nawet całkowite jego wyhamowanie. Bardzo ważnym czynnikiem będzie to, czy awaria w Japonii zostanie w pełni opanowana, czy też codziennie będą pojawiać się złe informacje związane z wybuchem, podwyższonym promieniowaniem, chmurą radioaktywną itp. Technicznie nie będzie znaczyło to wiele, ale odbiór tych wydarzeń przez opinię publiczną pozostanie negatywny.

Pierre Derieux partner & managing director, The Boston Consulting Group, Paryż

Pierre Derieux, partner & managing director, The Boston Consulting Group, Paryż

Katastrofa w Fukushimie wywołała szeroką dyskusję o przyszłości energii oraz możliwościach zastąpienia energii jądrowej: gazem, węglem albo OZE. Trudne pytania dotyczące emisji CO2, bezpieczeństwa dostaw itp. pozostają jednak bez odpowiedzi, a więc póki co energii nuklearnej nie należy przekreślać. W dyskusji trzeba zwrócić uwagę na to, jak ta katastrofa wpłynie na konkurencyjność poszczególnych źródeł energii. Warto również obserwować, na jak długo zostaną „zawieszone” nowe inicjatywy – okres ten będzie w dużej mierze zależeć od operatorów i projektantów elektrowni atomowych. Na nich spoczywa bowiem obowiązek wdrożenia dodatkowych zabezpieczeń, ale również skutecznego przekonania opinii publicznej, że to się udało. Scenariusz japoński związany z utratą zasilania i możliwością chłodzenia reaktorów muszą przeanalizować wszystkie elektrownie. W związku z tym należy spodziewać się wzrostu kosztów budowy reaktorów, a co za tym idzie – ograniczenia ich dostępności. W krótkiej perspektywie katastrofa w Japonii najprawdopodobniej wpłynie na wstrzymanie programów atomowych. Rządy muszą brać bowiem pod uwagę spadek poparcia dla energii atomowej. Czy będzie to zwrot tymczasowy, czy trwały? Odpowiedź najprawdopodobniej da sam rynek. Czas pokaże, czy wzrost kosztów bezpieczeństwa i inwestycji spowoduje, że energia atomowa przestanie być atrakcyjną alternatywą.

prof. zw. dr hab. Lech W. Zacher

prof. dr hab. Lech W. Zacher,  dyrektor Centrum Badań Ewaluacyjnych i Prognostycznych, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie

Katastrofy naturalne (np. powodzie, trzęsienia ziemi), a także techniczne (np. awarie atomowe) są przedstawiane w mediach jako olbrzymie sensacje wzbudzające histerię. A to zupełnie nie służy dyskursowi publicznemu. Następuje polaryzacja stanowisk – od narastającej technofobii i awersji do ryzyka technicznego, aż po uspokajające zapewnienia przedstawicieli lobby atomowego, że promieniowanie to coś w rodzaju „prześwietlania zęba” i że w Polsce awaria podobna do tej w Japonii zdarzyć się nie może. To żenujące, iż niektórzy eksperci utrzymują, że istnieją techniki stuprocentowo bezpieczne. Oczywiście ryzyko awarii i katastrof jest większe w krajach o niskiej kulturze technicznej i marnej organizacji. W Polsce nie możemy sobie nawet poradzić z budową autostrad, kolejnictwem, informatyzacją administracji, przestrzeganiem norm ekologicznych, nie mówiąc już o powodziach. Ponadto zdolność kulturowa do bezpiecznej asymilacji nowoczesnej technologii nie jest w naszym kraju najwyższa. Elektrownie jądrowe nie będą funkcjonowały na księżycu, ale w konkretnym miejscu, otoczonym ludźmi. Wmawia się społeczeństwu, że histerycznie „boi się atomów”. Nie mówi się natomiast, że energetyka jądrowa jest typem technologii o dużym potencjale ryzyka, niezwykle kosztownego i długofalowego. Nie chodzi o psychologię czy politykę, lecz o inżynierię. Lobbyści-fizycy udają, że o tym nie wiedzą. Potrzeba rzetelnej analizy przyszłości energetycznej Polski, strategii zgodnej z wytycznymi Unii, radykalnych oszczędności energii, wykorzystania wielkich złóż węgla w sposób ograniczający emisję CO2 oraz rozwoju OZE. Konieczna jest realna ocena tego, skąd weźmiemy reaktory, za ile i od kogo kupimy uran oraz gdzie będziemy składować odpady radioaktywne. Firmy zagraniczne są bardzo zainteresowane wielkimi kontraktami, a dla polityków energetyka jądrowa to łatwiejsze hasło w porównaniu do: budowy autostrad i szybkich kolei. Z kolei dla lobbystów naukowych to oczekiwanie na granty, ekspertyzy oraz prestiż. A może by tak działać racjonalnie, rzetelnie informować, pokazywać alternatywy i demokratycznie rozmawiać ze społeczeństwem?

Przygotowała Barbara Krawczyk

Opublikowano: Ecomanager Numer 5/2011 (14)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *