Ekoauta pod ostrzałem

ekoautoNa łamach Gazety Prawnej pojawił się artykuł „Dieselgate, czyli jak ekolodzy urządzają nam świat”, w którym skrytykowane zostały działania ukierunkowane na poprawę efektywności energetycznej samochodów.

Autor, Łukasz Bąk, rozpisał w nim serię mitów klimatycznych, świadczących o niezrozumieniu przez autora podstaw cyklu węglowego. Dyskusje na temat tego artykułu wrzą w całej Polsce na łamach wielu serwisów informacyjnych.

W artykule czytamy: „…prawdziwi naukowcy z Centrum Polityki Energetycznej i Środowiskowej w Manhattan Institute mają na ten temat inne zdanie. Wyliczyli, że spalanie paliw kopalnych przez całą ludzkość odpowiada za – uwaga, uwaga – całe 3,3 proc. globalnej emisji CO2. Gdzie jest reszta? No więc oceany produkują 41,4 proc. dwutlenku węgla, a biosfera – 55,3 proc. Mimo to ekolodzy twardo obstają przy swoim: te 3,3 proc. doprowadzi do zagłady.”

Dla wyjaśnienia- emisje ze spalania paliw kopalnych są wielokrotnie mniejsze od naturalnych. Jednak naturalne procesy odpowiadające za emisje dwutlenku węgla do atmosfery (odgazowywanie oceanów, wydychanie przez rośliny, emisje z rozkładającej się materii organicznej i in.) są zbilansowane przez procesy naturalne, które ten gaz z atmosfery pochłaniają (fotosynteza, pochłanianie przez oceany i in.). Tymczasem nasze emisje stanowią stałą niezbilansowaną nadwyżkę, rok po roku akumulującą się w atmosferze. W rezultacie, jak pokazują badania, tak dużej ilości dwutlenku węgla jak obecnie nie było w atmosferze od kilku, a może nawet kilkunastu milionów lat.

W obszarze badań Ziemi nie ma na świecie ani jednej instytucji naukowej o znaczeniu międzynarodowym, która miałaby odmienną opinię w tym temacie. Autor powołuje się jednak na „prawdziwych naukowców z Centrum Polityki Energetycznej i Środowiskowej w Manhattan Institute, którzy mają na ten temat inne zdanie”. Czym jest Manhattan Institute? To nie instytucja naukowa, lecz amerykański prawicowy think-tank. Jego „Centrum Polityki Ekonomicznej i Środowiskowej” znane jest z prezentowania bezczelnych manipulacji klimatycznych (w omawianym temacie patrz tutaj), finansowany przez koncerny paliw kopalnych, m.in. przez ExxonMobil i braci Koch. Jak komentuje portal ChrońmyKlimat.pl- To nie naukowcy, to lobbyści.

W kolejnej część artykułu Bąk napisał- Ziemia przetrwała 4,5 mld lat, przechodząc w tym czasie wielokrotnie przez epoki zlodowacenia i ocieplenia klimatu, a banda megalomanów twierdzi, że my będziemy w stanie zabić ją w kilka sekund.
Depositphotos_36448907_m-2015
Ziemia rzeczywiście „przetrwała 4,5 mld lat, przechodząc w tym czasie wielokrotnie przez epoki zlodowacenia i ocieplenia klimatu”. Jednak dalszy ciąg zdania, mówiący, że „banda megalomanów twierdzi, że my będziemy w stanie zabić ją w kilka sekund” jest zdecydowanie nie na miejscu. Jak komentuje ChrońmyKlimat.pl- Nie spotkaliśmy nikogo, kto by twierdził, że powodowana przez nas zmiana klimatu „będzie w stanie zabić [Ziemię] w kilka sekund”. Co nie znaczy, że obędzie się bez konsekwencji.

Łukasz Bąk kontynuuje- Popularny w Stanach Zjednoczonych magazyn naukowy „Scientific American” przeprowadził ciekawy test: porównał emisję CO2 toyoty i czterech mężczyzn, którzy na zmianę spacerowali, biegli i jechali na rowerach. Okazało się, że… razem wydychali do atmosfery więcej dwutlenku węgla, niż wypadało z rury wydechowej auta.

Samochód Tesli zawsze, a na krótkich dystansach także hybrydowy Prius z naładowanym akumulatorem, korzystają tylko z silnika elektrycznego – z rury wydechowej auta dwutlenek węgla nie wylatuje więc w ogóle. Człowiek wydycha średnio dziennie 1 kg CO2 (przy stałym dużym wysiłku może to być nawet kilkakrotnie więcej). Jest jednak istotna różnica powodująca, że emisje wydychanego przez ludzi CO2 nie mają znaczenia dla akumulacji tego gazu w atmosferze (a precyzyjniej – w szybkim cyklu węglowym). Odnośnie zaś skali krowich emisji (nie tylko metanu) i ich porównania z emisjami z transportu, to jest to bardzo ciekawy temat.

W Polsce emisje CO2 związane z jazdą ładowanym z sieci samochodem elektrycznym są faktycznie wyższe niż przy jeździe samochodem z silnikiem spalinowym (tyle że CO2 powstaje nie w silniku samochodu, ale w elektrowni węglowej). Jednak, jak zauważa autor, w miarę odchodzenia od brudnej energetyki węglowej na rzecz bezemisyjnych, odnawialnych źródeł energii bilans dla samochodów elektrycznych będzie się poprawiać.

Opracowanie: Agata Elias

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *